Wild Grass, reż. A. Resnais, 2009, Francja
Kwiecień 20, 2011
Wierzycie w bajki? W takie, że niespodziewanie spotykacie drugą osobę, która nagle wywraca Wasz świat do góry nogami. Niewygodne nagle staje się słowo “dziewczyna” czy “żona”. Najlepiej, jeżeli stanie się to w nieco dziwnych okolicznościach. Wtedy słowo “przeznaczenie” nabiera wyraźniejszego koloru. Kto wie, może właśnie na naszej drodze pojawiła się miłość
naszego życia. Ale co zrobić z tym dotychczasowym? A może nie ma się co przejmować bo to tylko ułuda, którą zaszczepiły nam filmy i książki? Bajka, którą opowiadamy sobie, by przez chwilę mieć ciekawiej.
Starszy mężyczyzna – George – odnajduje pewnego dnia na parkingu przy drzwiach swojego samochodu porzucony portfel. Ten portfel parę chwil temu został skradziony pewnej kobiecie – dentystce o płomiennych włosach, która po godzinach lata awionetkami. Mężczyzna zaintrygowany licencją pilota znajdującą się w znalezisku postanawia zwrócić go właścicielce. Nie czyni jednak tego osobiście – portfel zanosi na posterunek a sam postanawia nawiązać z kobietą kontakt telefoniczny. Z dnia na dzień, mężczyzna popada w coraz większą obsesję na jej punkcie.
Czy dalej jest jak w bajce? I tak i nie. Reżyser pięknie buduje nam historię nagłego wstrząsu, który przypomina zabawę w kotka i myszkę. Jest szalenie klimatycznie – ten film to hołd złożony filmowym historiom, w których kibicujemy bohaterom na stojąco i szlochamy ze szczęścia z paczką czekoladek na kolanach. Postępowanie bohaterów jest przepełnione poetyckością i pewną dramaturgią właściwą tylko filmom. A jednocześnie dojrzałością, która momentami przeszkadza nam widzom – inaczej byśmy chcieli widzieć tę historię. Ale pomalutku. Jest dowcipnie – w subtelny i sprytny sposób. Reżyser bawi się bohaterami i formą fabuły, a my bawimy się razem z nim. Finał historii zmierza w dość nieoczywistym kierunku. A tak naprawdę to od nas zależy, gdzie zakończymy ten film (przypomniała mi się “Kochanica Francuza).
Film, choć powstał zaledwie 2 lata temu, trąci nieco myszką. Ale w uroczy sposób. Jest narrator, spowolnione ujęcia, poetyckie wstawki, zabawa środkami formalnymi i konwencją. Naprawdę bardzo przyjemna propozycja kina nieco w stylu “retro”.